Trzy decyzje
Trzy momenty, w których wybrałem drogę — zamiast czekać na pozwolenie.
Odciąłem wszystko: studia, związki, iluzje. Wyjechałem za miasto — do swojego „klasztoru Shaolin". 88 dni. Sam. Pobudka o 4:44. Trening, 8 godzin literatury dziennie, NLP, dykcja, długie dialogi z samym sobą — żeby przestać kłamać.
Dwa miesiące po powrocie — znalazłem partnera, stworzyliśmy warunki, przeprowadziliśmy pierwszy pełnoprawny trening. Poczułem smak.
„Strach przed przeciętnością okazał się silniejszy niż lęk przed zmianą."
Wysłuchałem. Podziękowałem. Zdecydowałem inaczej. Nie z uporu — z przekonania. Rozumiałem: psychika steruje ciałem.
Zacząłem trenować wbrew zakazom. Rok później odstawiłem leki. 7 lat później — puls elitarnego sportowca. Serce silniejsze, niż mogłoby być.
Oni powiedzieli: «kroplówki do końca życia». Ja powiedziałem:
„Moje ciało — mój projekt. Mój mózg — główne narzędzie."
Skoro wybieramy pracę, wartości, sposób myślenia — to czemu nie to, jak nas nazywają?
Ares — siła, wola, działanie. Bragi — mądrość, słowo, głębia. Dwie energie, które nie powinny istnieć w jednym człowieku. Właśnie dlatego wziąłem obie.
To odpowiedzialność. Możesz zmienić wszystko, co nie jest naprawdę twoje. Zaczynając od imienia. Kończąc na dziedzictwie.
„Kto powiedział, że musisz żyć z cudzym scenariuszem? Nawet jeśli ten scenariusz — to twoje własne imię."






















